8 Responses to “Zabawy z meteorologią. Fryderyk Chopin – zima 2000”

  1. Tomek says:

    Ten miesiąc na Atlantyku pomiędzy Antylami a Azorami był najcięższy jaki udało mi się przeżyć na morzu. Ale też najbardziej niezapomniany.

    • Adam says:

      Dla mnie też. Zdawałem sobie sprawę z pory roku, rejonu pływania i stanu osprzętu.Szczęście, że załoga okazała się doskonała.

    • Adam Szymborski says:

      Ja miałem okazję przeżyć bardziej dramatyczne chwile na morzu, a jednak te spędzone w tym rejsie są i będą zawsze inne i niezapomniane. Pamiętam święto Wielkiejnocy z wypiekami Darka i rysunkami dziewczyn, zapach jabłek w Ponta Del Gada, rozbrykane delfiny, żółwie płynące przez ocean, zapach oddechu kaszalota, zgubioną płetwę Kuka (Darka)w trójkącie bermudzkim, kawę mrożoną robioną w słoiku po francuskim miodzie, Tomka opowiadającego na wachtach kolejne książki, to jak łatwiej było iść po ścianie niż po podłodze i to jak bardzo tęskniliśmy za domem, i jak bardzo później chcieliśmy razem wrócić na morze…
      Adamie, dzięki Tobie staliśmy się zespołem, może nie komandosami, natomiast bardzo mocnym zespołem!

      • Adam says:

        Adam, ja jeszcze pamiętam jaki byłem trochę wystraszony gdy zobaczyłem moje uzupełnienie załogi w Fort de France. Wasza czwórka (w tym dwie kobietki) i dwu z mojej poprzedniej załogi to było drastycznie mało na wyjście pełnorejowcem w lutym na Atlantyk. Ale pamiętam też jak z każdym dniem moje zaufanie do Was rosło. W mojej pamięci pozostały oczywiście przeróżne drobne i przyjemne wydarzenia lecz chciałem podkreślić przede wszystkim Waszą odporność i sprawność przede wszystkim psychiczną. Ostatnio uprawiam żeglugę głównie towarową i komercyjną; to jest przeraźliwie nudne i takie wspomnienia stają się bardziej wyraziste. Wszystkiego najlepszego

  2. Kamil says:

    Zazdroszcze takich wrażeń i przygód…

Napisz komentarz